O mnie

Jadwiga Miesiąc

Urodziłam się w Nowej Wsi Książęcej w powiecie kępińskim i tam ukończyłam szkołę podstawową, wcześniej niż moi rówieśnicy, gdyż w wieku pięciu lat potrafiłam biegle czytać. Znałam też na pamięć ministranturę, gdyż koniecznie chciałam zostać ministrantem, chociaż nie znałam przecież smaku wina mszalnego. Po raz pierwszy usłyszałam, że jesteśmy gorsze od chłopców. Ksiądz wziął mnie na ręce i długo tłumaczył, że nie mogę służyć do mszy świętej, ale mogę moich braci nauczyć tych tekstów. Wszyscy byli dla mnie bardzo życzliwi. Często ubierali mnie w krakowski strój i ciągle wygłaszałam jakieś wierszyki, a to na powitanie biskupa, na poświęcenie nowego dzwonu, na prymicje. Sama poszłam do szkoły i nie chcieli mnie przyjąć, ale przydałam się w końcu nauczycielom, gdyż uczyłam tych dryblasów czytania. Pamiętam to wydarzenie . Do wsi przyjechała „warszawa”, samochód przewodniczącego Rady Powiatowej w Kępnie po małą Janczakównę. Cała wieś była dumna, a najbardziej ojciec. Przystrojona w białe kokardy, postawiona na scenie kępińskiego hotelu, wygłaszałam jakieś wierszyki. Już nie pamiętam ich treści, na pewno jakieś na miarę tamtych czasów. Moja Mama, niezwykle dobra kobieta i bardzo pobożna, często wysyłała mnie do kościoła, a ja chętnie chodziłam i śpiewałam tam jak najgłośniej, bo mówili, że im głośniej, tym bardziej Boga chwalę.Ale pewnego razu jakaś baba podeszła do mnie z pretensjami. „Czego tak się drzesz mała….” Było mi wtedy tak smutno i dlatego do dzisiaj pamiętam to wydarzenie. Od najmłodszych lat układałam jakieś wierszyki z częstochowskimi rymami. Krytykowałam nauczycieli, kolegów i stało się. Cały plik moich wierszy dotarł do dyrektora szkoły i byłam wezwana na dywanik. Okazało się, że pan Stanisław Mycer, to także poeta i otrzymałam od niego wspaniałą lekcję pisania poezji. A więc mój dyrektor to poeta tamtych czasów. Dzisiaj wszyscy jesteśmy poetami .
Po podstawówce dostałam się do Liceum Pedagogicznego w Krotoszynie. Na 600 kandydatów przyjęli osiemdziesięciu. Mieszkałam w internacie w sali, w której było 40 łóżek. Królowały jednak myszy, szczególnie po naszych powrotach z domów rodzinnych. Buszowały w papierach, w koszach, nocą chodziły po pościelach. Wspominam często nasze śpiewy, te majowe. Która nie chciała z nami śpiewać, otrzymywała „kocówę.” Kary były także za kradzieże. W klasie maturalnej zostało tylko 24 uczniów. Byliśmy wyjątkową klasą.

Do dzisiaj spotykamy się każdego roku w czerwcu w różnych miejscach naszego kraju. Nie ma uroczystości promującej mój nowy tomik bez klasowych kolegów. Przyjeżdżają z całej Polski do Kępna. Z naszej klasy wyszło trzech znanych z publikacji i osiągnięć poetów. W liceum byłam zawodową recytatorką. Kilkakrotnie zostawałam laureatką konkursów recytatorskich powiatowych i wojewódzkich w Poznaniu. Moje prace rysunkowe i malarskie brały także udział w wystawach plastycznych w Poznaniu.
W 1977 roku ukończyłam studia polonistyczne w WSP w Opolu, pisząc pracę magisterską z onomastyki. Na seminariach doktoranckich u profesor Doroty Simonides zajmowałam się folklorem pieśni partyzanckich w okresie drugiej wojny światowej. Przetłumaczyłam książkę Gusiewa – rosyjskiego folklorysty na temat folkloru pieśni, niestety z wykluczeniem pieśni śpiewanych przez oddziały AK i Bataliony Chłopskie, gdyż Gusiew nie uwzględnił tych organizacji partyzanckich w swojej pracy. Przez kilkanaście lat pełniłam funkcję metodyka przy WOM w Kaliszu. Prowadziłam pokazowe lekcje, opracowałam wiele konspektów lekcyjnych, rozkładów materiałów, testów i artykułów na temat nauczania regionalnego. Moje prace udostępniałam na krajowych naradach metodyków w Warszawie. Dla wzorowych polonistów organizowałam wyjazdy do stolicy, do opery, do teatrów. Odwiedzaliśmy też miejsca znaczące dla polskiej kultury za granicą w Wilnie, Paryżu, Stambule i we Lwowie.
Za pracę dydaktyczną i kulturalną, za liczne publikacje zostałam odznaczona Złotym Krzyżem Zasługi. Przechodząc na emeryturę otrzymałam Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski.
Wydałam siedem tomików wierszy:” Wiosna i jesień życia”, „Malowałam moje życie”, „W labiryncie życia”,”Ocalone pola pamięci”, „W barwach słów”. Wraz z kołobrzeskim poetą, muzykiem i wokalistą – Januszem Strugałą wydałam dwa tomiki wierszy, „Miłość jak motyl” i „Nie ma słońca bez cienia”.
Obecnie należę do Kępińskiego Koła Literackiego. Jesteśmy organizacją bardzo aktywną twórczo. Z naszej inicjatywy odbywają się różne imprezy kulturalne. Piszemy okolicznościowe wiersze i wygłaszamy je w czasie uroczystości. Jestem często zapraszana na okolicznościowe imprezy kulturalne w powiecie kępińskim. Spotykam się z miłośnikami poezji, z młodzieżą szkolną, z seniorami, gośćmi hotelowymi i sanatoryjnymi z Kołobrzegu i z Karpacza. 

Projekty stron www